Abyssus - FPS w stylu roguelite, który potrafi zaskoczyć
Abyssus to kooperacyjny FPS roguelite dla maksymalnie 4 osób w klimacie brinepunku. Sprawdzam czy gra potrafi wciągnąć na dłużej i jak wypada w porównaniu do podobnych tytułów. Wydawca rzucił mi wyzwanie - pokonać bossa sanktuarium. Łatwo nie było.
Roguelite z podpalaniem i piorunami
Wielu z was polecało mi Abyssus do sprawdzenia i kojarzyło mi się to z inną grą FPS roguelite, którą bardzo lubię. Kooperacja do 4 osób, brinepunkowa oprawa, czyli podwodna postapokalipsa - brzmi jak coś, co może wciągnąć. A do tego wydawca rzucił wyzwanie: pokonaj bossa sanktuarium. No to lecimy.
Jak to działa
Startujemy z jedną bronią i podstawową zdolnością. Pod prawym przyciskiem myszy mamy szybszy strzał, jest melee, jest osobne ability. Amunicji nie brakuje, więc można walić ile się chce. Po każdej arenie wybieramy ulepszenia - tu jest fajnie, bo ulepszeń jest sporo do odblokowania. Ja poszedłem w ogień: podpalanie przeciwników, wydłużanie podpalenia, więcej obrażeń od ognia. Później doszły pioruny z ataku melee, które zadają obrażenia pobliskim wrogom, i powiem wam, te pioruny były całkiem spoko.
Gra jest podzielona na głębokości. Każda to kilka aren z przeciwnikami, a między nimi trafiamy na ołtarze z ulepszeniami, sklepy za złoto, skrzynie na klucze. Co jakiś czas pojawia się elitarny przeciwnik albo boss. Po śmierci wracamy do lobby, gdzie wydajemy fragmenty dusz na trwałe ulepszenia - dodatkowe strzykawki leczące, granaty, turet, więcej obrażeń. I kolejny run.
Życie to największy problem
Nie przesadzę, jeśli powiem, że zarządzanie zdrowiem to w Abyssus moja największa bolączka. Leczenie jest na wagę złota. Kilka razy prosiłem grę o jakąkolwiek strzykawkę, a dostawałem kolejne ulepszenia obrażeń od ognia. Są takie złote obiekty do rozbicia, które przywracają pełnię zdrowia, ale nie trafiają się na każdym kroku. W sklepie można kupić strzykawki za golda, tylko że golda też nie masz od groma.
Do tego dochodzi spadanie, które jest chyba najgorsze w tej grze. Poważnie. Skaczesz gdzieś, spadasz i tracisz życie, które jest ci desperacko potrzebne przed bossem. W jednym z runów nacisnąłem przez przypadek C i zużyłem leczenie w kompletnie złym momencie. Takie rzeczy potrafią skończyć run.
Wyzwanie od wydawcy
Wydawca podał, że boss sanktuarium to jakieś półtorej godziny grania. Spodziewałem się dużo prostszego wyzwania. A okazało się, że boss sanktuarium to czwarty boss w kolejności i trzeba się do niego porządnie przebić przez kilka głębokości.
W pierwszym runie dotarłem do czwartej głębokości i pokonałem bossa - miałem akurat dwie strzykawki, więc jakoś się udało. Ale potem gra się rozkręciła i na szóstej czy siódmej głębokości zginąłem na elitarnym przeciwniku, który prawie nic nie oberwał od moich ataków.
W kolejnym runie trafiłem na bossa z odpornościami - trzeba było grać ostrożniej. Za nim otworzyła się kolejna strefa i zrobiło się naprawdę ciężko. Przeciwnicy bili mocno, woda podtruwała, a w jednej z aren pojawił się taki gość z kulą, którego nie bardzo dało się pokonać na moim etapie rozwoju.
Co po śmierci
Każdy run zostawia fragmenty dusz, które wydajemy w lobby na trwałe ulepszenia. Po kilku próbach widziałem, że mam już więcej strzykawek na start, lepsze obrażenia, nowe opcje w drzewku. Gdybym powbijał te wszystkie ulepszenia, to sanktuarium byłoby naprawdę proste do zrobienia - ale to wymaga jeszcze sporo grania.
Fajnym dodatkiem są wyzwania na czas. Ukończ głębokość w podanym czasie i dostajesz skrzynię z nagrodą.
Na razie to tyle
Abyssus to FPS roguelite, który na początku wydaje się prosty, a potem potrafi porządnie przyłożyć. Ulepszeń jest sporo do odblokowania, build ogniowo-piorunowy jest całkiem spoko, a każdy run zostawia coś na następny. Spadanie i brak leczenia potrafią wkurzyć, ale cena jest do przyjęcia. Muszę po prostu jeszcze trochę pogrindować te ulepszenia w lobby.
Egzemplarz gry otrzymałem bezpłatnie od wydawcy (The Arcade Crew)