Chocolate Factory Simulator: Prologue - pierwsze wrażenia z darmowego prologu

Darmowy prolog Chocolate Factory Simulator zabiera nas do steampunkowej manufaktury czekolady. Sprawdzam, jak wygląda rzemiosło czekoladnika w praktyce: gramatury, temperatura i robienie jednej tabliczki pod jedno zamówienie.

Steampunkowa manufaktura i latające statki

Chocolate Factory Simulator: Prologue to darmowy prolog, który ma dać wam przedsmak tego, czym będzie pełna gra. Sprawdźmy, czym jest ta gra. Na starcie zakładamy własną manufakturę czekolady, wybieramy nazwę, logo, i już jesteśmy w środku. Świat gry osadzony jest w steampunkowych klimatach. Gra wita nas obietnicą, że staniemy się marką znaną na każdym statku powietrznym, a my startujemy w zwykłym budynku - statki widać dopiero za oknem.

Jedna czekolada na raz

Cały prolog to w zasadzie rozbudowany tutorial. Zbieramy składniki, kakao w proszku, mleko, masło kakaowe, cukier, wsypujemy je w odpowiednich gramaturach do garka, rozpalamy piec węglem, podgrzewamy masę do 45 stopni i wylewamy do formy. Potem wybieramy wzór tabliczki, pakujemy w pudełko i wysyłamy do klienta. Gramatury i temperatura są podawane co do grama i stopnia, miejscami gramaturę trzeba sobie przeliczyć samemu.

Robienie jednej czekolady pod jedno zamówienie to trochę mało opłacalne. Klient przylatuje, składa zamówienie, ja robię jedną tabliczkę, pakuję, wysyłam. Powiedzmy, że na potrzeby prologu to ma sens jako nauka mechanik. Choć sam koncept robienia po jednej sztuce mi się podoba.

Sprzęt, robot i wydarzenia

Sprzęt zużywa się szybko i trzeba dokręcać śruby, ale powiedzmy, że to na potrzeby tutoriala. Za drugim razem odkręcenie było już tylko na poziomie 10 procent. W grze jest też robot-pomocnik Nugat, którego rozbudowujemy dokupując mu brakujące moduły. Na początku nie ma nawet kół, żeby się poruszać, trzeba mu dokupić części w sklepie i pamiętać o ładowaniu baterii. Zapowiada się jako ułatwienie. Pojawiają się też wydarzenia rynkowe: mleko drożeje, na kakao jest popyt przy niższych cenach, więc opłaca się dokupić zapas.

Na razie tyle

Prolog kończy się po kilku zamówieniach i komunikacie, że dalszego postępu nie ma. To dosłownie przedsmak, kilka czekoladek, odblokowanie robota i tyle. Widać, że gra będzie się wzbogacać o nowe surowce i dodatki, bo w listach przewijają się truskawki, pistacje, cynamon, kawa, orzechy, a w sklepie są zakładki na narzędzia i dekoracje. Na razie jest to krótka prezentacja podstawowej pętli rozgrywki, nic więcej. Prolog jest darmowy (Free to Play).

Egzemplarz gry otrzymałem bezpłatnie od wydawcy (Games Incubator / PlayWay S.A.)