Escape from Tarkov wychodzi z bety po 10 latach. Co naprawdę wiemy o wersji 1.0
Po dekadzie w becie Tarkov dostaje wersję 1.0 w sobotę 15 listopada. Fabuła z zakończeniami, prestiż spięty z questami, poprawiona optymalizacja i wielka niewiadoma wokół cheaterów. Rozkładam na czynniki wywiad Pestily z Nikitą i mówię, w co warto wierzyć, a w co niekoniecznie.
Dziesięć lat w becie i w końcu jest. Escape from Tarkov wychodzi z fazy testów i w sobotę 15 listopada 2025 dostajemy wersję 1.0, czyli finalną. Serwery gasną 14 listopada i nie wrócą aż do premiery, a w międzyczasie Battlestate Games odpala Tarkov TV, taki stream z twórcami, gdzie mają opowiedzieć co weszło do gry, a co nie. Kto grał w Path of Exile, zna ten schemat rozgrzewki przed nową ligą. Zebrałem tu wszystko, co da się wyciągnąć z wywiadu, jakiego Nikita Bujanow udzielił Pestily'emu, i dorzucam do tego własne trzy grosze.
Ceny i dlaczego Steam wychodzi taniej
Wystartowało już presale na Steamie i tu ciekawostka: gra jest tam wyraźnie tańsza niż na oficjalnej stronie Escape from Tarkov. Nie ma w tym magii. Na stronie doliczają prowizję Xsolli i VAT osobno, a na Steamie ceny są już podane z tymi elementami w środku. Do tego łapie się promocja minus 25%. Minus jest taki, że Polska po raz kolejny obrywa przelicznikiem i płacimy jedną z najwyższych cen, tuż za Szwajcarią. Drugi haczyk: na Steamie nie kupisz najwyższej edycji Unheard, a wszystkie skiny, rozbudowa stashu i dodatki dalej lecą wyłącznie przez oficjalną stronę. Kto ma grę na stronie i chce ją na Steamie, musi kupić drugi raz.
Mnie osobiście to nie boli, bo wolę mieć bezpośredni launcher do gry niż launcher, który odpala kolejny launcher i dokłada obciążenia komputerowi. A w Tarkovie każdy zasób maszyny jest na wagę złota.
Fabuła, zakończenia i prestiż spięty z questami
Cała główna zawartość questline'u wchodzi dopiero z 1.0. Zadania poboczne już w grze są i zostaną, ale mają być zbalansowane i poprawione. Dostajemy cztery zakończenia plus jedno bonusowe, bardziej w kategorii żartu, gdzie jednym z finałów jest odinstalowanie gry, co samo w sobie jest już memem w społeczności. Kampania ma być mega trudna, więc na to jestem ciekaw jak realnie wyjdzie.
Ważna rzecz dla weteranów bety: nie stracicie achievementów, prestiżu ani rozbudowy stashu zdobytej na eventach. To wszystko zostaje. Sam prestiż będzie za to trudniejszy do wyciągnięcia, bo Nikita spina go z zadaniami fabularnymi, a te mają być cięższe od pobocznych. Strach pomyśleć, co tam będzie.
Osobno zgrzyt: Battlestate praktycznie nie planuje pokazać patch notes. Tłumaczą to tym, że większość roboty poszła w stabilność i optymalizację, a nie w głębokie zmiany. Moim zdaniem notki powinny być, choćby miały zajmować dwie książki. Może chcą uniknąć spoilerów fabularnych i to bym zrozumiał, ale w Battlestate nic nigdy nie jest jawne i tak już zostanie.
PvE, serwery i optymalizacja
Tryb PvE dzieli społeczność. Sęk w tym, że żeby dostać nową zawartość fabularną w PvE, konto trzeba wipe'ować samodzielnie, a to akurat kłóci się z tym, po co ludzie do PvE przychodzą, czyli granie własnym tempem bez przymusowych czyszczeń. Krążą pomysły o osobnym DLC pod PvE, więc ten tryb ma żyć obok PvP swoim życiem. Wsparcie dla modów w PvE ma dojść z czasem, nie na starcie 1.0, i to może być ciekawa odskocznia od klasyki.
Optymalizacja to podobno największa wygrana tej wersji. Na tyle, że nie muszą już dzielić największej mapy Streets of Tarkov na dwie mniejsze. Wchodzi DLSS 4, FSR jeszcze nie. Czy naprawdę tak poprawili wydajność, sprawdzimy w sobotę. Serwery to wieczna bolączka: na piku mieli pół miliona graczy, a są przygotowani na milion, więc zapas jest. Pytanie tylko, czy premiera 1.0 nie ściągnie znacznie większego tłumu niż to, co widzieli do tej pory.
Cheaterzy, czyli wielka niewiadoma
Największa bolączka całego Tarkova. Coś specjalnego dla cheaterów niby jest zaplanowane, ale Nikita nie zdradza szczegółów. Chodzą plotki, że odblokował wszystkich oszustów, może po to, żeby przetestować jak mocne są nowe zabezpieczenia, albo żeby ich szybciej wykrywać i banować hurtem. Pojawiały się też wzmianki o sprawdzaniu secure boot i ustawień w biosie. Nikita deklaruje, że chce grę możliwie czystą od cheaterów. Chciałbym w to wierzyć, ale jak dobrze wiemy, zwykle już po dwóch, trzech dniach od wipe'u są w grze z powrotem. Trzeba to po prostu zobaczyć na własne oczy.
Dodatki dla weteranów, streamer itemy i muzyka od AI
Posiadacze wycofanej edycji Edge of Darkness oraz Unheard dostaną specjalne dodatki, część już ogłoszona, część jeszcze przed nami, podobnie jak kupujący w presale. W grze rozwijają się też streamer itemy, czyli przedmioty kolekcjonerskie bazujące na konkretnych streamerach, i community może już zgłaszać swoje typy.
Przy muzyce trzeba postawić czerwoną flagę. Nikita deklaruje trzy nowe autorskie utwory, ale streamerzy znaleźli w plikach gry ścieżki, które wyglądają na wygenerowane przez AI. Więc pytanie brzmi, czy nie dostajemy przypadkiem muzyki AI zamiast albo obok tych autorskich kawałków. Ostrożność wskazana.
Postać permanentna i dwa wipe'y na rok
W PvP dostajemy postać permanentną, która nie będzie czyszczona, a do tego dwa wipe'y w roku, to już potwierdzone. Pierwsza postać stworzona po premierze 1.0 jest właśnie tą permanentną, a sezonowe dochodzą przy kolejnych wipe'ach. Rozwiązanie inne niż w większości gier, ale na start sensowne, bo i tak wszyscy ruszamy z tego samego miejsca. Trochę jak w Path of Exile, gdzie najpierw była liga, a potem zmieniała się w tryb standardowy.
Roadmapa i killcam z drona
Ma być roadmapa i konkretne plany. Wiemy już o DLC SCF Life, którego szczegółów Nikita nie zdradził. W planach jest killcam, i to taki, w którym całą akcję obejrzymy z widoku drona. I tu się nie zgadzam. Killcam z drona to według mnie przesada. My jako gracze chcemy zobaczyć kto skąd strzelał i tyle, a rozbudowany dron najczęściej nie ma sensu i tylko będziemy go przewijać. Do tego padły zapowiedzi wsparcia dla Linuxa i konsol, choć przy tak wysokich wymaganiach, zwłaszcza na procesor, to melodia dalszej przyszłości. Traderzy mają się pojawić na mapach, ale raczej nie na 1.0 i bardziej dla dialogów fabularnych niż samego handlu.
Filozofia gry i mój sceptycyzm na koniec
Tarkov od zawsze miał być hardkorowy i karać za błędy, realistyczny do bólu. Część tych założeń społeczność i streamerzy z czasem rozmiękczyli, ale Nikita dalej powtarza, że gra ma dawać emocje i być trudna, dostępna właściwie dla elity, która wrzuci setki godzin. To nie jest gra na dwa tygodnie i skok do następnej. Ludzie z mniejszą ilością czasu powinni odnaleźć się w trybie permanentnym, zwłaszcza na starcie wipe'ów, zanim elita ucieknie w sezonówkę.
I tu moja uczciwa uwaga: nie ufam słowom Nikity. Zbyt wiele razy zapowiedzi rozjeżdżały się z tym, co realnie trafiało do gry. Zespół urósł z garstki osób do prawie 400 ludzi, ambicje są spore, ale weryfikacja przyjdzie dopiero w sobotę. Jak coś mi umknęło z tego wywiadu, dajcie znać w komentarzach. Widzimy się w Tarkovie.