Forever Skies - pierwsze wrażenia z survivalowej podróży sterowcem

Forever Skies od polskiego studia Far From Home to survival w świecie pokrytym toksycznym pyłem, gdzie budujesz sterowiec i walczysz o przetrwanie. Sprawdzam, co oferuje gra we wczesnym dostępie.

Sterowiec, toksyczny pył i polskie studio

Forever Skies to gra od polskiego studia Far From Home, które jest jednocześnie producentem i wydawcą. Tytuł siedzi we wczesnym dostępie od 22 czerwca 2023. Twórcy zapowiedzieli, że w pierwszych miesiącach 2025 roku ma pojawić się wersja 1.0 z dość dużymi zmianami. Postanowiłem wam pokazać, z czym to się je, zanim wyjdzie pełna wersja.

Jedno mogę powiedzieć od razu: seria z tej gry będzie, ale nie teraz. Wolę poczekać na wersję 1.0, niż startować z obecną. Choć, trzeba przyznać, jest już dość zaawansowana.

O czym to w ogóle jest

Trafiamy do świata pokrytego toksycznym pyłem. Wcielamy się w naukowca, który ma przeprowadzić badania i odnaleźć lekarstwo na tajemniczą chorobę. Nasza ekspedycja zamilkła, nikt nie wie co tam czeka, ale jeśli jest szansa, że znaleźli remedium, to trzeba lecieć. Los wszystkich jest w naszych rękach. Mamy statek powietrzny, taki balon, którym latamy nad zniszczonym światem.

Budowanie od zera

To, co mi się szczególnie podoba, to fakt, że sterowiec budujemy od podstaw. Dosłownie od podstaw. Zaczynamy z gołą konstrukcją i stopniowo dokładamy kolejne elementy: silniki, ściany, kuchnię, łóżko, oczyszczacz wody, stację badawczą, radar. Każdy element wymaga zasobów, więc trzeba latać, eksplorować ruiny, zbierać materiały syntetyczne, metale, elementy elektryczne, miedź.

Fajna jest ta mechanika, że jak dorobimy drugi silnik, to od razu czuć różnicę w lataniu - na dwóch silnikach jest całkiem inaczej. Można też podwyższać pułap lotu - bez tego w niektóre miejsca po prostu nie podlecimy. Jest też system wabików na owady, skraplacz wody, łapacz. Sporo tego, a gra stopniowo odblokowuje kolejne schematy przez stację badawczą i skanowanie obiektów w świecie.

Survival jak się patrzy

Trzeba pamiętać o głodzie, pragnieniu, energii, a nasza postać dość szybko się męczy na sprincie. Na początku nie mamy nawet łóżka, więc nie da się odpocząć, dopóki go nie zbudujemy. Brudnej wody lepiej nie pić, potrzebujemy oczyszczacza. Surowego jedzenia raczej nie zjemy bez kuchenki.

Narracja i klimat

Jest tu jakaś fajna narracja. Znajdowane notatki opowiadają o tym, co się stało ze światem i ludźmi. Jeden z członków ekspedycji zwariował - słyszał głosy, zamknęli go w celi dla jego własnego dobra, a on przemycił ekstraktor i uciekł, kiedy wszyscy spali. Jest Zen Siren, który pochodził z rodziny uprawiającej kiedyś ziemię, a jego przodkowie w trakcie katastrofy zaprojektowali i zbudowali gospodarstwo dachowe. Jest w tym coś, co sprawia, że chce się grać.

Co dalej

Gra mi się podoba i będę czekał na wersję 1.0. Twórcy zapowiadają lepszy podział biomów, że jak polecimy do jednego, to będą się łączyły bardziej konsekwentnie, bez chaosu, który ponoć jest w obecnej wersji. Twórcy wspominali też o trybie wieloosobowym, ale tego akurat nie da się na razie potwierdzić. Potencjał jest fajny, a w sumie już teraz gra jest ukończona w pewnym sensie, tylko twórcy mają dodać sporo usprawnień. Polecam przejrzeć na Steamie wiadomości od deweloperów, bo fajnie opisują, co pojawi się w wersji 1.0.

Egzemplarz gry otrzymałem bezpłatnie od wydawcy (Far From Home)