Striving for Light 1.0 - roguelite z drzewkiem jak z Path of Exile
Striving for Light doczekało się wersji 1.0. To action-RPG z roguelite, które podkrada rozwiązania z Path of Exile i Diablo, a największą gwiazdą jest tu rozbudowywane w locie drzewko umiejętności. Sprawdziłem grę od wydawcy - jest sporo systemów, świetny pomysł na drzewko, ale i jeden konkretny minus. Pierwsze wrażenia.
Path of Exile i Diablo w sosie roguelite
Striving for Light od studia Igniting Spark Games to gra, która łączy konstrukcję buildów z kilku gatunków. Mamy tu elementy znane z Path of Exile, mamy trochę Diablo, a całość jest zapakowana w roguelite'ową formułę z rozwojem postaci. Premiera wersji 1.0 wypadła 11 lipca 2025 po ponad trzech latach wczesnego dostępu.
Powiem wam wprost - grafika nie jest mocną stroną tej gry. Nie każdego zachwyci to, co zobaczycie na ekranie. Ale gra się dość przyjemnie, bo tych mechanik jest sporo i im dalej w grę, tym bardziej się rozkręca.
Drzewko umiejętności - fajne, ale z haczykiem
Na start wybieramy postać - mamy wędrowniczkę (walka wręcz) i wędrowca (dystans, obrażenia od pocisków). Ja poszedłem w dystans i szybko okazało się, że system rozwoju postaci to coś, co od razu przyciąga uwagę.
Drzewko umiejętności rozbudowuje się dynamicznie w miarę jak odblokowujemy kolejne punkty. Wybieram meteoryt - drzewko się rozrasta. Wybieram pociski rozpraszające - pojawiają się kolejne gałęzie. To jest fajny zabieg, bo rozwój postaci czuć w każdej chwili. Ale jest jeden problem, który od razu mi się rzucił - nie widzę całego drzewka. W Path of Exile mam pełny widok i mogę zaplanować builda od A do Z. Tutaj idę trochę na ślepo i ciężej jest stworzyć naprawdę przemyślaną postać.
Poza głównym drzewkiem są jeszcze: Drzewo Światła z oddzielnym zestawem umiejętności, system odłamków (zmieniają umiejętności na losowe nowe), rzemiosło i sporo innych warstw. Tych mechanik jest naprawdę dużo jak na grę tego rozmiaru.
Rozgrywka - szybko się rozkręca
Na początku nie dzieje się za wiele. Walczysz bronią białą albo dystansową, zbierasz łupy, lewelowanie idzie naprawdę szybko. Ale im dalej w grę, tym bardziej się rozkręca - pojawiają się nowe odłamki, lepsze bronie, eventy na mapach.
System ekwipunku przypomina to, co znamy z ARPG-ów. Bronie mają statystyki, szybkość ataku, efekty specjalne. Sporo przedmiotów wypada uszkodzonych. Mamy trinketki z ciekawymi efektami - trafiony wróg ma szansę na uwolnienie promienia światła, takie rzeczy.
Boss, na którego trafiłem - Szmaragdowa Wdowa - postawił opór. Składa jaja, z nich wylęgają się mniejsze stwory, trzeba je niszczyć w trakcie walki.
Polskie tłumaczenie
Gra ma polskie napisy, ale z tego co widzę, tłumaczenie wygląda na robione przez AI. Widać to w napisach końcowych.
Jest też tryb gry wspólnej i system sezonów. Są też specjalizacje postaci - tarcze zmniejszające obrażenia, towarzysze, hybrydy łączące walkę wręcz z dystansem.
Czy warto?
Striving for Light to roguelite RPG z rozbudowanym systemem rozwoju postaci. Grafika nie każdego zachwyci, tłumaczenie wygląda na AI, ale pod spodem kryje się gra z wieloma warstwami mechanik, które potrafią wciągnąć. Jako gracz Path of Exile widzę podobieństwa, ale też wyraźne różnice - przede wszystkim brakuje mi pełnego widoku drzewka do planowania buildów. Ja do tej gry chętnie wrócę.
Egzemplarz gry otrzymałem bezpłatnie od wydawcy (Igniting Spark Games)