theHunter: Call of the Wild - pierwsze wrażenia. 5 powodów, dla których w to zagrałem

theHunter: Call of the Wild wygląda na grę o polowaniu, ale nie musi nią być. Pięć rzeczy, które przekonały mnie, żeby sięgnąć po ten tytuł: styl gry, balistyka, rezerwaty, tropienie i pogoda.

Nie tylko polowanie

Na pierwszy rzut oka theHunter: Call of the Wild wygląda jak gra o polowaniu. I w sumie nią jest, ale niekoniecznie musi być. Bo tak naprawdę gracz sam definiuje, co tu robi. Chcesz polować? Proszę bardzo. Ale możesz też po prostu chodzić po rezerwatach, robić zdjęcia i traktować to jako swój własny gameplay. Niektórzy relaksują się przy Euro Trucku, inni idą na ryby. Niektórzy znajdą tu podobne ukojenie, bo ta gra nagradza za cierpliwość i spokój.

Fajne jest to, że mamy dostęp do wielu broni, ale nie musisz sięgać po broń palną. Możesz wziąć łuk albo kuszę i przyczajać się po krzakach, polując w zupełnie innym stylu. Jedyny haczyk - kuszę i łuk trzeba najpierw odblokować.

Balistyka i broń

W grze jest system balistyki. Każdy kaliber, każda broń ma swoje statystyki. Z jednej broni szybciej ubijemy zwierzynę, a przy złym doborze amunicji nic jej nie zrobimy. Jest też coś takiego jak penetracja, czyli jak mocno przebijamy skórę zwierzęcia.

Rezerwaty jak w rzeczywistości

Każdy region to osobny rezerwat i twórcy nie wymyślali ich z głowy. Są zlokalizowane tak jak w rzeczywistości. Mamy Szkocję, lasy europejskie, rezerwaty australijskie, rezerwaty ze Stanów Zjednoczonych. Do każdego regionu są przypisane unikalne zwierzęta, tak jak to wygląda naprawdę.

Uproszczony realizm i tropienie

Gra ma uproszczony system realizmu, który objawia się na przykład przy tropieniu. Znajdujesz odciski stóp zwierzęcia i gra podpowiada, czy były świeże, czy starsze. To uproszczenie jest potrzebne, bo ciężko byłoby wizualnie sprawdzić, czy ślady są mokre czy suche. Ułatwia polowanie.

Pogoda, pory dnia i wiatr

System pogodowy i cykl dnia nie dzielą czasu tylko na dzień i noc, ale na poranek, południe i wieczór. Każda zwierzyna ma przypisane swoje miejsce i porę, kiedy bytuje. Sarny spotkamy rano, inne zwierzęta w innych porach. Pogoda wpływa na dostępność zwierząt, a wiatr na to, czy zwierzyna nas wyczuje. Jeżeli wiatr wieje w stronę zwierzyny, jest duże prawdopodobieństwo, że nas zwęszy. Twórcy bardzo fajnie to zrobili.

Na razie tyle

Tych pięć rzeczy skłoniło mnie, żeby sięgnąć po tę grę i sprawdzić, czym ludzie się w niej zachwycają. I faktycznie coś mnie do tej gry przyciągnęło. Ale żeby powiedzieć więcej, muszę więcej ograć, bo ostatnio miałem ograniczony czas. To na razie moje pierwsze wrażenia, muszę jeszcze więcej pograć.

Egzemplarz gry otrzymałem od wydawcy (Avalanche Studios)